Marianna patrząca na zachód słońca nad Adriatykiem
podroze

Chorwacja – Adriatyk, który kradnie serce

Chorwacja to jeden z tych krajów, do których po prostu trzeba wracać. Adriatyk ma w sobie coś magnetycznego – ten kolor wody, zapach sosen i soli morskiej, wieczorne zachody słońca malujące niebo na pomarańczowo. Byłam tu w sierpniu i do dziś mam przed oczami każdy z tych momentów. ✈️

Nina – laguna jak z bajki

Plaża w Ninie z dmuchanym parkiem wodnym i górami Velebit w tle

Nina to jedno z tych miejsc, które trudno opisać słowami. Płytka laguna z ciepłą, turkusową wodą, w tle zaśnieżone szczyty Velebitu – kontrast niemal surrealistyczny. Błoto lecznicze na dnie zatoki podobno ma właściwości uzdrowiskowe, ale mnie bardziej interesowała ta woda: ciepła, spokojna, idealna do całodniowego leniuchowania. 😄

W Ninie spędziłam dwa dni i chyba każdego ranka budziłam się z myślą, żeby po prostu biec na plażę. Park wodny na wodzie kusił, żeby spróbować sił na zjeżdżalniach i torach przeszkód – i oczywiście skończyło się na tym, że mokłam od rana do wieczora.

Kąpiel z widokiem na góry

Kąpiel w płytkiej, turkusowej wodzie zatoki Nin

Woda w zatoce przy Ninie jest płytka na setki metrów – idealna dla tych, którzy lubią wchodzić do morza powolutku, zamiast rzucać się od razu na głębię. Ja akurat wolę głębię, ale tu byłam w stanie godzinami stać po pas i po prostu patrzeć na te góry. Deska SUP w tle – jedna z wielu, które kursowały tam i z powrotem przez cały dzień. 🌊

Chorwaci mają naprawdę szczęście, mieszkając przy takim morzu. Ale też dobrze o nie dbają – woda jest krystalicznie czysta, plaże zadbane, a w powietrzu unosi się ta charakterystyczna mieszanina sosny i słonej bryzy, której nie da się podrobić.

Zachody słońca, które zostają w sercu

Marianna siedząca na kamienistej plaży podczas zachodu słońca

Chorwackie zachody słońca to osobna kategoria. Adriatyk zachodzi od strony zachodu, więc każdy wieczór to spektakl – słońce topi się w morzu, niebo staje się czerwone, pomarańczowe, złote, a potem granatowe. Siadałam na plaży i po prostu patrzyłam. Nic więcej nie było potrzebne.

Raz siedziałam tak długo, że tata musiał po mnie wrócić – bo jak tu wstać, kiedy woda jest różowa, kamyki ciepłe od całego dnia słońca, a na horyzoncie majaczą wyspy? Chorwacja potrafi zatrzymać czas.

Dugi Otok – wyspa jak turkusowy sen

Turkusowa woda plaży Sakarun na wyspie Dugi Otok

Płynęłam na Dugi Otok z bijącym sercem – wiedziałam, że plaża Sakarun jest podobno jedną z najpiękniejszych w całej Dalmacji. I nie przesadzali. Woda jest tu w kolorze, który trudno opisać – coś między seledynem a turkusem, przeźroczysta do dna, idealnie spokojna w zatoczce. Czułam się jak w zupełnie innym świecie. 🌊

Dookoła sosny, cichy szum fal, biały żwir pod stopami. Tłum turystów, owszem, ale jakoś się to wszystko rozgościło i każdy znalazł swój kawałek raju. Gdybym mogła, zostałabym tam na zawsze.

Park Narodowy Krka – tam gdzie woda śpiewa

Marianna podziwiająca wodospad Skradinski Buk w Parku Krka

Krka to chyba największa niespodzianka tej podróży. Wiedziałam, że będą wodospady, ale nie spodziewałam się takiej skali i takiego koloru wody. Skradinski Buk – największy wodospad w parku – hucze i buczy, a wokół unosi się mgła wodna, przez którą słońce tworzy tęcze. Stałam przy barierce i miałam wrażenie, że zaraz polecę. 🌊

Rzeka Krka jest przy tym tak czysta i tak zielona, że wygląda jak wymalowana. Trasy widokowe są dobrze oznakowane, można chodzić godzinami i za każdym zakrętem jest nowy widok. Koniecznie przyjedź tu jeśli będziesz w Dalmacji – nie żałujesz!

Chorwacja, wrócimy tu razem

Chorwacja wciąż ma dużo do zaoferowania – a ja mam listę miejsc, które chcę jeszcze zobaczyć. Dubrownik z jego murami, z których podobno widać bezkres Adriatyku. Plitvickie Jeziora – wodospady i kolory, które widziałam tylko na zdjęciach. Hvar z lawendowymi polami i starymi kościołami. Kiedyś na pewno tam dotrę – i na pewno znowu siądę o zachodzie słońca nad morzem, żeby popatrzeć, jak niebo się pali. ✈️


📷 Chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży? Zajrzyj do pełnej galerii!