Marianna stojąca w turkusowej wodzie zatoki Maya Bay z imponującymi skałami karst w tle
podroze

Tajlandia – kraj słoni, turkusowych lagun i niezapomnianego zachodu słońca

Tajlandia to kraj, który chciałam odwiedzić odkąd pamiętam. Turkusowe wody, skały karst wynurzające się z morza, słonie, dżungla i ten niesamowity zapach kwiatów wszędzie – wszystko to razem tworzy coś absolutnie magicznego. Byłam tu z tatą i wróciłam całkowicie zakochana w tym miejscu. 🌺

Maya Bay na Phi Phi – plaża z moich snów

Marianna stojąca w turkusowej wodzie zatoki Maya Bay z imponującymi skałami karst w tle

Maya Bay na wyspie Ko Phi Phi Leh to jedno z tych miejsc, które widziałam na tysiącu zdjęć i myślałam, że może być tylko ładne na fotografii. A okazało się jeszcze piękniejsze na żywo. Turkusowa woda jest tak przejrzysta, że widać dno nawet na kilka metrów głębokości, a otaczające plażę pionowe ściany skalne są po prostu monumentalne. 🏖️

Dotarłyśmy tu łódką longtail razem z innymi turystami z wycieczki. Woda przy wejściu była tak płytka, że trzeba było wejść do morza już przy zejściu z łódki – ale kogo to obchodziło, skoro dookoła był taki widok? To zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc na świecie.

Sanktuarium słoni – najwspanialsze spotkanie w życiu

Marianna i tata przytulają razem ogromną trąbę słonia w sanktuarium na tle skał i palm

Wizyta w sanktuarium słoni to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych przeżyć w moim życiu. Stałam przy ogromnym azjatyckim słoniu i mogłam go pogłaskać, nakarmić i – tak, to prawda – przytulić jego trąbę. Słonie w sanktuarium żyją w naturalnych warunkach i nie są zmuszane do pracy ani pokazów. 🐘

Tata był równie zachwycony jak ja – może nawet bardziej, bo dostał do trzymania słoniową trąbę i miał minę jak dziecko w sklepie z zabawkami. Te zwierzęta są niesamowite z bliska – ogromne, ale delikatne i mądre. Obiecałam sobie, że zawsze będę wybierać tylko etyczne sanktuaria, nigdy zoo ani parady z jeźdźcami.

Emerald Pool – turkusowy klejnot w sercu dżungli

Intensywnie niebieski i turkusowy basen naturalny Sra Morakot (Emerald Pool) otoczony dżunglą

Sra Morakot, czyli Szmaragdowy Basen, ukryty jest głęboko w dżungli okolic Krabi. Kiedy po długim spacerze leśną ścieżką nagle zobaczyłam ten kolor – dosłownie elektryczny niebieski, jakby ktoś wlał jeansy do wody – prawie mi szczęka opadła. To jeden z najbardziej surrealistycznych kolorów, jaki widziałam w naturze. 💎

Po drodze do Emerald Pool przeszłam też przez gorące źródła (Hot Springs) i kilka leśnych stawów. Każdy z nich miał inny kolor – od herbacianego brązu do szmaragdowej zieleni. To jedno z tych miejsc, gdzie co chwilę się zatrzymujesz i mówisz: „chwila, to na serio istnieje?”

Bangkok – miasto, które nigdy nie śpi

Nocna panorama Bangkoku z widokiem na podświetlone wieżowce i basen infinity na dachu hotelu

Bangkok z góry w nocy to widok, który zostaje z tobą na długo. Z hotelowego tarasu z basenem infinity widziałam rozświetlone do horyzontu miasto – miliony okien, neonów i świateł samochodów. To jedno z największych miast Azji i tego się po prostu nie da opisać słowami. 🌆

W dzień Bangkok wygląda zupełnie inaczej – wąskie uliczki z chaosem kabli elektrycznych nad głowami, targowiska, tuk-tuki, zapach jedzenia z ulicznych stoisk. To miasto, które bije na głowę wszystko, co widziałam wcześniej swoją intensywnością. Chcę tu wrócić i zobaczyć je porządnie.

Krabi – zachody słońca, tancerki i gigantyczny krab

Marianna stojąca przy ogromnej brązowej rzeźbie kraba – symbolu Krabi Town

Krabi Town to urocze, spokojne miasteczko nad rzeką, które słynie ze swojego pomnika – gigantycznego brązowego kraba stojącego przy nabrzeżu. Symbol miasta, obowiązkowe zdjęcie dla każdego turysty. Przy krabie tańczyła też mała tancerka w tradycyjnym stroju tajskim z złotą koroną – i to był jeden z tych momentów, kiedy myślisz „naprawdę jestem w Tajlandii”. 🦀

Zachody słońca w Krabi to osobny rozdział. Każdego wieczoru niebo stawało się czerwono-pomarańczowe, sylwetki skał karst rysowały się na tle płonącego nieba, a my siedzieliśmy z tatą nad morzem i nie mieliśmy siły się ruszać. Jeden zachód słońca nad skałami był tak czerwony, że wyglądał jak z komputerowej grafiki.

Tajlandio, na pewno tu wrócimy

Tajlandia zostawiła we mnie coś trudnego do opisania – jakiś spokój i jednocześnie pragnienie, żeby zobaczyć więcej. Nie dotarłam na Północ: Chiang Mai, świątynię Doi Suthep, słynne noce w Night Bazaar. Nie byłam na Ko Samui ani na Ko Tao, gdzie podobno jest najlepsze nurkowanie. Nie widziałam Bangkoku porządnie – tylko lotnisko i jedną dzielnicę. Tajlandia jest ogromna i każdy jej kawałek wydaje się mieć coś wyjątkowego. Wrócimy tu na pewno – i tym razem na dłużej. 🌴


📷 Chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży? Zajrzyj do pełnej galerii!