Japonia – kraj kwitnącej wiśni, Godzilli i jelenich przyjaciół
Japonia to kraj, który trudno opisać słowami. Tokio nocą z neonami anime, starożytne świątynie w Kioto, jelenie w Narze chodzące swobodnie między turystami, a na końcu Okinawa z wodą tak turkusową, że wyglądała jak z bajki. To była podróż, której nie zapomnę nigdy w życiu. 🌸
Nara – moje jelenie przyjaciółki

Nara to jedno z tych miejsc, gdzie rzeczywistość wygląda jak sen. Po całym parku chodzą dzikie jelenie – spokojne, oswojone z ludźmi – i można je karmić specjalnymi herbatnikami. Kiedy wyciągnęłam rękę, jeden jeleń po prostu podszedł i zjadł prosto z dłoni. Serce mi stanęło. 🦌
Oprócz jeleni w Narze są przepiękne świątynie – ogromna czerwona Kofuku-ji z pagodą widoczną z całego miasta i klimatyczna oktagonalna Nan-en-do. A dookoła kwitły śliwy, bo trafiliśmy tam na przełomie zimy i wiosny. Idealne.
Meiji-jingu i Shibuya – Tokio w kontraście

Meiji-jingu to absolutny obowiązek w Tokio. Stoisz w samym środku gigantycznego miasta, a wchodzisz w las – cisza, chłód, drewniane bramy torii i tłum pielgrzymów. Główna świątynia jest prosta i majestatyczna zarazem. Japoński spokój w najczystszej formie. ⛩️
A potem wyszłam z lasu i po pięciu minutach byłam na słynnym skrzyżowaniu Shibuya – tysiące ludzi jednocześnie, neony, muzyka. Tokio potrafi zaszokować tym kontrastem jak żadne inne miasto na świecie.
Kioto – czas zatrzymał się w Gion

Kioto to inne Japonia niż Tokio. W dzielnicy Gion chodzisz wąskimi brukowanymi uliczkami między drewnianymi kamienicami machiya, a w ryokanach za bramami słychać szum wody. Czułam się jak w innej epoce. Tylko rowery przy ścianie przypominały, że jest rok 2025. 🏮
Cesarski Pałac w Kioto zaskoczył mnie swoją surowością – żwirowe dziedzińce, proste drewniane pawilony, minimalizm. A w maju kwitły tam śliwy. Wewnątrz można oglądać stare malowidła na przesuwnych drzwiach – coś, czego nie spodziewasz się, że będzie takie piękne.
Asakusa nocą – Senso-ji i Tokyo Skytree

Senso-ji w Asakusie nocą to zupełnie inne doświadczenie niż za dnia. Podświetlona brama Hozomon i pięciopiętrowa pagoda lśnią na ciemnym tle nieba. Ulice Nakamise ciągle tętnią życiem, riksze kursują między gośćmi, a za plecami widać światła Tokyo Skytree. Nie da się tego nie polubić. 🏯
W Asakusie spędziłam dwa wieczory i chciałabym trzeci. To jeden z tych dzielnic, do których człowiek wraca – między sklepami z kimono, latarniami i zapachem yakitori coś sprawia, że nie chce się wychodzić.
Okinawa – Japonia z widokiem na ocean

Kiedy myślę „Japonia”, nie wyobrażam sobie od razu tropikalnej plaży. Ale Okinawa jest właśnie taka – turkusowa woda, rafy koralowe, palmy i ciepło nawet w marcu. Kouri Bridge to most przerzucony nad oceanem prowadzący na małą wyspę, a widoki stamtąd przyprawiają o zawrót głowy. 🌊
Akwarium Churaumi poraziło mnie – wielka rozgwiazda przyklejona do szyby, ławice egzotycznych ryb i poczucie, że jesteś pod wodą. Park ananasowy w Nago był z kolei totalnie szalony – mały pociąg, ogromne figury, klimat jak z bajki. Okinawa jest kompletnie inna niż reszta Japonii i właśnie dlatego ją uwielbiam.
Japonio, na pewno tu wrócimy
Japonia to kraj, do którego chce się wracać. Nie zobaczyłam jeszcze Kioto jesienią, kiedy klony płoną na czerwono. Nie byłam na górze Fuji. Nie spędziłam nocy w prawdziwym onsen. Czeka na mnie Hiroszima i Miyajima z czerwoną bramą torii stojącą wprost z wody. I Hokkaido z zimą, którą podobno trzeba zobaczyć. Japonio – do zobaczenia! 🌸✈️
📷 Chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży? Zajrzyj do pełnej galerii!


