Floryda – słońce, plaże i Miami, które nie śpi
Floryda to było coś zupełnie innego niż wszystko, co wcześniej widziałam. Ocean Drive, palmy, neonowe hotele, mecz NBA na żywo – to wszystko razem brzmi jak scenariusz filmowy, a jednak to był prawdziwy wyjazd, który na długo zostanie w mojej głowie. ✈️
Budzenie się na Miami Beach

Mieszkaliśmy na samej Ocean Drive, dosłownie kilka kroków od plaży. Wstawałam bardzo wcześnie, bo chciałam zobaczyć wschód słońca nad Atlantykiem. Na plaży o tej porze nie było prawie nikogo – tylko piaski, fale i kolorowe ratownicze wieżyczki, które wyglądają jak wycięte z pocztówki. 🌅
Wdrapałam się na niebieską wieżyczkę i stałam tam zupełnie sama, słuchając morza. To był jeden z tych momentów, kiedy pomyślisz sobie – tak, to właśnie po to się podróżuje. Miami Beach o świcie jest zupełnie inne niż Miami Beach wieczorem, i obie te wersje są równie niesamowite.
Mecz NBA Miami Heat – żywy ogień i szalona atmosfera

Mecz NBA na żywo – to było moje marzenie od dawna. Kaseya Center, arena Miami Heat, wygląda imponująco nawet z zewnątrz – gigantyczne bannery z zawodnikami, tłumy ludzi w czerwonych koszulkach i energia, która czuć w powietrzu, zanim jeszcze wejdzie się do środka. 🏀
W środku było szaleństwo. Prezentacja zawodników z ogniem, muzyka, dym, tribuna wypełniona do ostatniego miejsca. Widziałam jak na tablicy pojawia się napis „Adebayo” i hala wybuchała rykiem. To zupełnie inne przeżycie niż oglądanie meczu w telewizji – dźwięk, emocje i energia tłumu są nieporównywalne.
Lot samolotem nad Miami

Polecieliśmy małym samolotem nad Miami i to było absolutnie WOW. Z góry widać jak miasto jest porozrzucane na dziesiątkach wysp i półwyspów, otoczone turkusową wodą ze wszystkich stron. Fisher Island, wyspy Venetian, South Beach – wszystkie naraz jak na mapie, ale prawdziwe. ✈️
Z okna samolotu widać też, że Miami to miasto, gdzie za każdym rogiem jest basen – dosłownie przy każdym domu. A luksusowe dzielnice jak Brickell wyglądają jak las z wieżowców wciśnięty między wodę a ocean. Widok zapamiętam na długo.
Ocean Drive – ulica, na której wszystko się dzieje

Ocean Drive to chyba najbardziej ikoniczna ulica, jaką widziałam w życiu. Pastelowe hotele Art Deco z lat 30. i 40., palmy, kabriolety, muzyka wylewająca się z każdej restauracji – to jest Miami Beach w pigułce. Przed hotelami jak Colony, Beacon, Avalon czy Cardozo co chwilę stają zabytkowe auta, jakby czas się tu zatrzymał. 🚗
Wieczorami ulica dosłownie ożywa. Hotele podświetlają się kolorowymi neonami, na chodnikach pojawiają się drag queen i uliczni artyści, wszędzie muzyka na żywo. Mieszkaliśmy tu kilka dni i za każdym razem wychodząc na zewnątrz miałam wrażenie, że wchodzę na plan filmowy.
Everglades – kraina krokodyli i airboatów

Wycieczka do Everglades to zupełnie inny świat. Weszłyśmy na airboat – płaskodenną łódź napędzaną gigantycznym wentylatorem – i popłynęłyśmy przez bagna pełne traw i ciemnej wody. Dookoła cisza, jakiś ptak, plusk wody i nagle – krokodyl leżący spokojnie w trawie, kilka metrów od łodzi. 🐊
Everglades to jeden z największych parków narodowych w USA i zupełnie inne Floryda niż ta z Miami. Tu nie ma luksusowych hoteli i neonów – jest tylko woda, niebo, trawa i dzikie zwierzęta. Bardzo cieszyłam się, że tam pojechałyśmy.
Florydo, wrócimy tu na pewno
Floryda to nie tylko plaże i słońce – to mecze NBA, dzikie bagna, loty nad turkusowym oceanem i ulice, które żyją do późnej nocy. Nie zdążyłam zobaczyć Key West, Everglades z kajakiem, rejsu po Zatoce Meksykańskiej ani Keys. Nie weszłam do środka willi Versace, nie widziałam manatów na Siesta Key z bliska. Chcę wrócić – tym razem na dłużej, może w inną porę roku, żeby poczuć Florydę jeszcze inaczej. 🌊
📷 Chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży? Zajrzyj do pełnej galerii!


