Hotel Marina Bay Sands widziany z Gardens by the Bay
podroze

Singapur – kwalifikacje F1 i miasto jak z przyszłości

Singapur to miasto, o którym marzyłam od dawna – i w końcu się udało! Trafiłam tu w wyjątkowy weekend, bo właśnie odbywały się kwalifikacje do nocnego wyścigu Formuły 1 na ulicznym torze wokoło Marina Bay. Całe miasto żyło wyścigiem: wszędzie trybuny, bariery i wielkie ekrany, a wieczorem między wieżowcami miały ryczeć silniki bolidów. 🏇 Zanim jednak zapadł zmrok, miałam cały dzień, żeby zakochać się w tym niezwykłym mieście.

Merlion – symbol, od którego trzeba zacząć

Marianna przy fontannie Merlion w Singapurze z panorama wiezowcow w tle

Zwiedzanie zaczęłam tak, jak wypada w Singapurze – od Merliona. To pół lew, pół ryba, oficjalny symbol miasta, który tryska wodą wprost do zatoki Marina Bay. Musiałam oczywiście zrobić sobie przy nim zdjęcie, choć konkurencja była spora – wokół kłębiły się tłumy turystów z aparatami. 📷

Za moimi plecami rozciągała się panorama dzielnicy finansowej, a gdzieś tam, między wieżowcami i wzdłuż brzegu, biegł właśnie tor Formuły 1. Aż trudno uwierzyć, że po tych spokojnych o poranku ulicach wieczorem miały pędzić bolidy. 🏎

Marina Bay Sands – miasto jak z przyszłości

Hotel Marina Bay Sands widziany z Gardens by the Bay w Singapurze

Nad całą zatoką góruje Marina Bay Sands – trzy wieże połączone na szczycie czymś w rodzaju ogromnej łodzi, na której jest basen z widokiem na całe miasto. To chyba najbardziej rozpoznawalny budynek Singapuru i naprawdę robi wrażenie, zwłaszcza gdy patrzy się na niego z zieleni Gardens by the Bay. 🏛

Tego dnia nad miastem wisiała lekka mgiełka, przez którą wieżowce wyglądały jeszcze bardziej tajemniczo – jak miasto z filmu science fiction. Nie mogłam przestać się rozglądać: w Singapurze co chwilę na coś się natykasz i za każdym razem myślisz „wow”.

Dzień kwalifikacji Formuły 1

Sklep z koszulkami i gadzetami Formuly 1 zespolu Ferrari w Singapurze

Nie bez powodu trafiłam do Singapuru akurat w ten weekend – to był dzień kwalifikacji do słynnego nocnego Grand Prix. Miasto żyło wyścigiem: na każdym kroku mijałam kibiców w koszulkach ulubionych zespołów, a sklepy pękały w szwach od gadżetów Formuły 1. 🏆

Przy jednym ze stoisk zatrzymałam się na dłużej – czerwień Ferrari rzucała się w oczy z daleka. Kocham lotnictwo i szybkość w każdej postaci, więc atmosfera wyścigów wciągnęła mnie bez reszty. Sam wieczór, z rykiem silników odbijającym się między wieżowcami, był czymś, czego długo nie zapomnę. 🏁

Gardens by the Bay – ogród marzeń

Staw z fioletowymi liliami wodnymi i panorama Singapuru w Gardens by the Bay

Gardens by the Bay to miejsce, które muszę polecić każdemu – ogromny futurystyczny park pełen fontann, egzotycznych roślin i słynnych Supertrees, czyli gigantycznych „drzew” ze stali porośniętych zielenią. Przy brzegu natknęłam się na staw pełen fioletowych lilii wodnych, a w tle i tak przebijały się wieżowce. 🌿

Spacerowałam tu dobrą chwilę, żałując tylko, że nie zdążyłam wejść do środka oranżerii Cloud Forest z jej sztucznym wodospadem. To, razem z wyspą Sentosa i Universal Studios, zostawiam sobie na następny raz. 💚

Chinatown – kolorowa dusza Singapuru

Kolorowa wieza gopuram hinduskiej swiatyni Sri Mariamman w Chinatown w Singapurze

Zupełnie inne oblicze miasta pokazało mi Chinatown – wąskie uliczki pełne kolorowych, zabytkowych kamieniczek, straganów z pamiątkami i zapachów jedzenia z całego świata. W samym środku dzielnicy stała ta niezwykła budowla: hinduska świątynia Sri Mariamman z barwną wieżą pełną rzeźb bogów. 🏛

To dla mnie esencja Singapuru – miasta, w którym na jednej ulicy spotykają się kultury chińska, malajska, indyjska i europejska. Mogłabym tu spacerować godzinami, zaglądając do świątyń, sklepików i małych barów z jedzeniem.

Jewel Changi – lotnisko jak z bajki

Marianna przy wodospadzie Rain Vortex w Jewel Changi na lotnisku w Singapurze

Na koniec coś wyjątkowego dla mnie jako miłośniczki lotnictwa – Jewel Changi, czyli serce najpiękniejszego lotniska świata. W samym środku, pod szklaną kopułą otoczoną tropikalnym lasem, spada najwyższy na świecie kryty wodospad – Rain Vortex. Stałam pod nim z otwartymi ustami. 💧

Dla mnie, która marzy o pracy w samolotach, lotnisko to nie tylko miejsce, z którego się odlatuje – to prawdziwa atrakcja. Changi pokazało mi, że podróż zaczyna się na długo przed wejściem na pokład. I właśnie tu, przy tym wodospadzie, obiecałam sobie, że jeszcze wrócę do Singapuru. ✈️

Singapurze, jeszcze tu wrócę

Singapur zachwycił mnie bez reszty – i to tylko w jeden dzień! A przecież nie zobaczyłam jeszcze wyspy Sentosa z plażami i Universal Studios, nie poleciałam na kole widokowym Singapore Flyer, nie weszłam do oranżerii Cloud Forest. No i marzy mi się, żeby kiedyś wrócić na sam wyścig Formuły 1 i oglądać bolidy z trybuny, a nie tylko słyszeć je zza barier. 🏁 Singapurze, na pewno jeszcze tu wrócę!


📷 Chcesz zobaczyć więcej zdjęć z tej podróży? Zajrzyj do pełnej galerii!